Komputer zdecyduje o kredycie hipotecznym

Coraz częściej to nie zespół analityków i pracowników banku decyduje o tym czy i w jakiej wysokości kredyt hipoteczny trafi do wnioskodawcy. Procesem decyzyjnym od początku do końca zajmuje się komputerowy program. Człowiek tylko wprowadza do niego dane.

Komputerowe programy, napisane w oparciu o aktualne wytyczne, którymi kieruje się bank w zakresie udzielania kredytów hipotecznych, powstały głównie po to, by ograniczyć ryzyko. Oczywiście chodzi o jak największe oszczędności banku, wynikające z minimalizacji kredytów, które nie będą spłacane. To droższe rozwiązanie, niż zatrudnienie pracownika, ale na dłuższą metę się spłaca. Z pewnością jest jednak bardziej bezawaryjne i przede wszystkim precyzyjne. Nikt nie przekona programu „na piękne oczy”, nikt nie przemyci danych, które wzajemnie się wykluczają. Błędy i oszustwa mogą się zdarzyć i się zdarzają, ale zdecydowanie rzadziej, niż ludziom.

Rola pracownika banku ograniczona zostaje do wprowadzenia danych, które przetwarza komputer. Najbardziej zaawansowane programy zajmują się nawet sprawdzaniem prawdziwości danych osobowych oraz informacji o zarobkach, które porównywane są z pozostałymi, znajdującymi się w bazie. Jeśli znacząco odbiegają od średniej, jest to sygnał alarmowy, który należy sprawdzić. Na szczęście tym – póki co – zajmuje się jeszcze człowiek.

Banki same ustalają wysokość pożyczek, jakich może „udzielić komputer”, bo żadne przepisy tego nie regulują. To ryzyko, które ponoszą instytucje bankowe, więc Komisja Nadzoru Finansowego nawet nie ingeruje w te praktyki. Zwłaszcza, że z badań wynika, iż kredyty zaciągnięte w ten sposób z reguły są znacznie lepiej spłacane, niż „tradycyjne” pożyczki. Dlatego górny limit systematycznie rośnie. W Raiffeisen Polbank jest to obecnie 50 tys. zł, ale na pewno nie jest to ostatnie słowo – zarówno pod względem kwoty, jak i automatyzacji procesu. Obecnie umowę wciąż należy bowiem podpisać, poprzez fizyczne stawienie się w jednej z placówek.

Docelowo będzie można nie tylko złożyć wniosek, ale też podpisać umowę bez wizyty u nas. Dzięki temu wnioskowana kwota trafi na konto bankowe naszego klienta, podczas gdy nie będzie musiał on nawet opuścić domu – mówi Marcin Salamon, kierownik zespołu produktów kredytowych w Raiffeisen Polbanku.

Podobnych kredytów udziela już większość polskich banków. Wśród nich głównie największe, które korzystają z międzynarodowych doświadczeń. To m.in. BNP Paribas, BZ WBK, Alior Bank, mBank czy Idea Bank.

Kredyt przez Internet

Liderem w pożyczkach przez Internet pozostają parabanki i instytucje pozabankowe. Rynek rośnie jednak bardzo dynamicznie, a jego struktura zmienia się równie szybko. O sporą część pożyczek walczą bowiem banki, pozostające pod nadzorem KNF, co gwarantuje klientom, że będą traktowani zgodnie z polskim prawem. Dzięki temu nie musimy obawiać się niebotycznych czasami kosztów okołokredytowych, ukrytych pod prowizjami, ubezpieczeniami itd. Póki co, nie da się jednak zaciągnąć kredytu hipotecznego poprzez Internet. Na razie w ten sposób udzielane są tylko pożyczki gotówkowe. Plusem jest jednak szybkość rozpatrywania wniosków. Z reguły już po kilkunastu minutach od złożenia, możemy spodziewać się decyzji i jeśli będzie ona pozytywna – przelewu.

2 przemyślenia nt. „Komputer zdecyduje o kredycie hipotecznym”

  1. Komputer nie zdecyduje, tylko człowiek zdecyduje o kredycie na mieszkanie dla młodych w Bydgoszczy. Na razie to mamy jedynie programy do obliczania zdolności kredytowej przy kredytach konsumpcyjnych, a to nie to samo, bo one są łatwiejsze i bardziej dochodowe dla banku, więc chętniej je przyznają nawet jak jest większe ryzyko, że ktoś takiego kredytu nie będzie chciał spłacić.

  2. I bardzo dobrze, bo uznaniowość zawsze jest niesprawiedliwa. Tu są same konkrety i nie ma miejsca na debilizm niektórych bankowców, którzy próbują udowodnić jacy są ważni i leczyć swoje kompleksy, nie wiadomo po co. Mój znajomy nie mógł skorzystać z programu Mieszkanie dla Młodych w Bydgoszczy, bo dziunia udzielająca kredytu nie miała pojęcia o procedurach, a jak ją zagiął to zrobiła się złośliwa. Skończyło się na kierowniczce, która musiała odkręcać sprawę, gdy postraszył ich sądem, bo ewidentnie zawinili.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *